Wspomnienia

Na tej stronie znajdują się wspomnienia finalistów ostatnich pięćdziesięciu Międzynarodowych Olimpiad Fizycznych.

Mateusz Raczyński (, 2016)





Rok temu (ostatnia) MOF odbywała się w Szwajcarii. Wiadomo, że każdy
kraj będąc gospodarzem olimpiady w danym roku pragnie, by czymś
wyróżniała spośród pozostałych. Kraj Alpejski miał również ku temu
skłonność i przede wszystkim możliwości. Olimpiada została
zorganizowana z wielkim rozmachem od landrynek z logiem IPhO2016
poprzez obszerny, zabawny, częściowo naukowy codziennik w postaci
gazety, relacje foto-video umieszczane na FB i stronie
http://ipho2016.org/ , a także bankiety i zabawy oraz wycieczki
krajoznawcze - których nie mogło zabraknąć chociażby z uwagi na
urokliwość szwajcarskich krajobrazów.

Oficjalnym współorganizatorem IPhO 2016 było Księstwo Liechtenstein,
które mimo dość niewielkich rozmiarów ukazało wielką charyzmę i swoje
możliwości goszcząc wszystkich uczestników wraz z przewodnikami w
królewski sposób i z pewnością zachęciło wielu do zainteresowania się
tym jakże ambitnym krajem. Na marginesie mówiąc, wraz z naszym
przyjazdem liczba ludności zwiększyła się na 10 godzin o ponad 1%.
Znaczny wzrost!

Oprócz Księstwa Liechtenstein i Zurichu mieliśmy przyjemność odwiedzić
malowniczą Lucernę, górę Rigi, być na rejsie po jeziorze Czterech
Kantonów i jakże inaczej, wizytować Genewę oraz CERN. Niestety ze
względu na zbyt dużą liczebność uczestników (już wcześniej
podzielonych na podgrupy) i krążącą wiązkę w pierścieniu LHC, nie
mogliśmy zaobserwować wielu wspaniałych cudów nauki i techniki
dzisiejszego świata.

Wszystko to składało się na niezapomniane wrażenia. Jednakże
najważniejsza była otwartość wszelkich ludzi, z różnych cywilizacji,
kultur, poglądów. Z każdym można było porozmawiać i znaleźć wspólny
język, poza językiem matematyki oraz angielskim bądź niemieckim
oczywiście. Te przyjazne nastawienie najróżniejszych ludzi względem
innych było dla mnie wielką radością i odmiennością względem często
dziś kreowanych sztucznie lub celowo antypatii.

Bardzo miłym doświadczeniem było również spotykanie naszych rodaków na
każdym niemal kroku, od przylotu do Zurichu, gdy za przewodnika został
nam przydzielony nasz rówieśnik Piotr Sałustowicz (na zdjęciu po
lewej), najwyższy z obecnych na olimpiadzie. Także później podczas
zwiedzania czy też przerw na posiłki. Wielu pracownicy UZH.
Przewodniczka grupy uzbeckiej Alicja Marszałek. Zaś w CERNie prof.
Marek Gaździcki i wielu innych, którzy serdecznie przyjęli nas i
pomogli w radosnym przeżyciu czasu olimpiady.

Serdecznie chciałbym również podziękować naszym "leaders" dr Jackowi
Jasiakowi, i prof. Janowi Mostowskiemu, którzy również poświęcali nam
czas na interesujące rozmowy, już po napisaniu olimpiady, jak również
byli jednymi z kilku osób, które poświęciły swój czas dla nas podczas
"obozu przygotowawczego".

Uczestnikami reprezentującymi nasz kraj w tamtym roku byli: Adam Kucz
z Rybnika, Bartosz Markowicz z Torunia, Stanisław Kurdziałek z Lublina
oraz Marcin Koźbiał z Warszawy.

Więcej materiałów z IPhO 2016 na
http://ipho2016.org/multimedia-and-mediacorner/videos/ .

Mateusz Raczyński

Jan Mostowski (, 2015)

Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna w Indiach w Bombaju 2015


Stoja od lewej: Piotr Kubala (brazowy medal), Adam Kucz (zloty medal), Stanislaw Kurdzialek (brazowy medal), Rafal Cwiek (wyroznienie), Jan Marucha (brazowy medal)oraz pilotka.

Jacek Jasiak (, 2014)

Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna w Astana w Kazachstanie w 2014 roku.



Ryszard Wojnecki (, 2014, 2013)




Z lewej strony Ryszard Wojnecki, w środku Adam Krasuski a po prawej stronie Damian Mikulski.

Gdy rozpoczynałem zajęcia z Adamem Krasuskim, miałem gorące pragnienie przekazania mu całego bogactwa i piękna fizyki według mojego dawnego programu licealnego. Bardzo cieszyłem się z jego aktywnego udziału w zajęciach i z tego, że ma on bliskiego kolegę, też olimpijczyka. Zachęcałem Adama do tłumaczenia zadań na forum klasy. Uczniowie mieli trudności ze zrozumieniem. Dwa lata później, na krajowym finale OF, Adam potrafił już tłumaczyć swoje pomysły jasno i pięknie.
W latach szkolnych dwa razy byłem finalistą Olimpiady Fizycznej. Równo 40 lat później dzięki Adamowi jako opiekun mogłem znowu pojechać dwa razy do Warszawy na finał Olimpiady Fizycznej. Jestem mu za to wdzięczny.

Opiekun Adama Krasuskiego Ryszard Wojnecki

Damian Mikulski (, 2014, 2013)

Niezmiernie cieszę się, że mój wybitny uczeń (złoty i srebrny medalista) Adam Krasuski bierze udział w uroczystości 50-lecia MOF. Nie sposób zapomnieć naszej ciężkiej i wielogodzinnej pracy na kole olimpijskim i naszej radości jak udało się rozwiązać ciężki i wyrafinowany problem obliczeniowy. Z Adamem miałem koło, na którym rozwiązywaliśmy zadania z olimpiad międzynarodowych i wielu innych zawodów olimpijskich. Bardzo cieszę się z sukcesów Adama.

Opiekun Adama Krasuskiego Damian Mikulski

Jakub Mrożek (, 2013)




44. Olimpiada Międzynarodowa, w
której brałem udział w roku 2013 w Kopenhadze. Zdjęcie zostało
wykonane po ceremonii zakończenia Olimpiady na kampusie Politechniki
Duńskiej (DTU). Jest na niej cała reprezentacja Polski, trzy osoby z
reprezentacji Węgier, z którą to drużyną złapaliśmy naprawdę
świetny kontakt, zgodnie ze znanym przysłowiem ;), jeden
reprezentant Kolumbii oraz dziewczyna z organizacji, studentka DTU,
Polka mieszkająca w Danii. Od lewej Roland Papp (Węgry), Adam
Krasuski, Jakub Supeł, Kamil Kaczmarek, Kacper Oreszczuk (Polska),
Eduardo Fajardo (Kolumbia), Peter Juhasz (Węgry), Emilia Wódzka
(organizacja), Aaron Kovacs (Węgry), i ja, Jakub Mrożek.


Olimpiada była dla nas wszystkich niesamowitą przygodą, dzięki
której nawiązaliśmy nowe przyjaźnie. Okazuje się, że fizyka
łączy ludzi ponad narodowościami. Nie sposób było oczywiście w
tydzień poznać wszystkich uczestników, ale i tak uważam, udało
nam się to poznawanie dosyć dobrze. Oprócz atrakcji zorganizowanych
przez komitet Olimpiady Międzynarodowej, Emilia jako miejscowa
pokazała nam bardziej urokliwe i mniej znane części Kopenhagi,
więc wyjazd ten miał również porządną część krajoznawczą -
to wszystko oczywiście już po zawodach, do których nie
pozwalaliśmy sobie na zbyt dużo luzu i rozpraszaczy. Jestem
naprawdę wdzięczny Komitetowi Głownemu Olimpiady Fizycznej za
umożliwienie mi tego wyjazdu 4 lata temu. Na zawsze pozostanie on
bardzo ważny w moim życiu.

Jacek Jasiak (, 2011)

Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna w Bangkoku w 2011 roku. Polska drużyna z medalami.




Jacek Jasiak (, 2010)

Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna w Chorwacji w 2010 roku. Polska drużyna z medalami.




Jacek Jasiak (, 2009)

Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna w Meksyku. Polska drużyna z medalami.




Jacek Jasiak (, 2007)

Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna w Iranie w 2007. Polska drużyna po przylocie do Teheranu.




Jacek Jasiak (, 2007)

W roku 2007 Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna odbywała się w Isfahanie, w Iranie. Była ona bardzo dobrze zorganizowana oraz bardzo nagłaśniana w lokalnych mediach – niemal codziennie ktoś chciał przeprowadzić z nami wywiad. Zwykli ludzie spotkani na ulicy odnosili się do nas (opiekunów reprezentacji, bo zawodnicy raczej nie mieli okazji by w sposób niezorganizowany poruszać się po mieście) bardzo przyjaźnie: często nas pozdrawiano, uśmiechano się do nas, chętnie z nami rozmawiano. W trakcie pierwszej przechadzki zostałem zaproszony na herbatę przez osoby piknikujące w parku nad rzeką. Z taką atmosferą nie spotkałem się na żadnej innej olimpiadzie międzynarodowej. Zapewne był to częściowo efekt wykorzystywania olimpiady przez władze Iranu do celów propagandowych i promowanie fizyki ze względu na irański program nuklearny, nie zmienia to jednak faktu, że zwykli Irańczycy są bardzo gościnni i bardzo otwarci. A trzeba pamiętać, że stosunki Iranu z krajami zachodnimi , a głównie z USA, były w tym czasie bardzo napięte (i napięte pozostają do dnia dzisiejszego). Wielkim zaskoczeniem dla nas była duża liczba kobiet zarówno w obsłudze organizacyjnej Olimpiady, jak i i w komitecie przygotowującym zadania ( z informacji dochodzących z Iranu wynika, że w późniejszych latach sytuacja kobiet znacznie się pogorszyła).
Niestety dla drużyny polskiej była to bardzo smutna olimpiada. W dniu zawodów teoretycznych zmarł na atak serca Waldemar Gorzkowski – Prezydent Międzynarodowej Olimpiady Fizycznej. Waldemar Gorzkowski przewodniczył tej olimpiadzie przez 23 lata i miał wielki wkład w jej rozwój.
Drużyna polska zdobyła w Iranie jeden medal srebrny (Bartłomiej Kamiński) oraz cztery wyróżnienia (Jakub M. Sikorowski, Paweł Tomasik, Paweł Duch, Adrian M. Panasiuk).





Paweł Janiszewski, wieloletni sekretarz organizacyjny Olimpiady Fizycznej, opiekun drużyny polskiej w Isfahanie oraz Ewa Gorzkowska, żona Prezydenta MOF Waldemara Gorzkowskiego.

Jan Mostowski (, 2000)

Wspomnienie opiekuna


Od roku 2000 prawie, co roku uczestniczyłem w IPhO, czyli Międzynarodowej Olimpiadzie Fizycznej, jako opiekun, lider polskich uczestników. To w sumie 17 lat, co jest znaczącym ułamkiem 50 lat trwania.
Rola opiekuna tak naprawdę nie polega na opiece na uczestnikami. Uczestnicy, uczniowie, są pełnoletni, lub prawie pełnoletni i nie wymagają opieki. Wprawdzie kilka razy uczestnicy mieli drobne problemy zdrowotne, trochę im wówczas pomogłem, ale moja pomoc była minimalna, daliby sobie doskonale rade bez mojej pomocy. Przy okazji uczniów, w zasadzie wszyscy polscy uczestnicy IPhO porozumiewali się bez problemu po angielsku. Uważam to za ważny element wykształcenia.
Liderzy podczas zawodów mają wykonać kilka rzeczy. Pierwszy to zatwierdzenie zadań. Zadania przygotowywane są przez organizatorów po angielsku, przed rozpoczęciem zawodów są przedstawiane liderom i omawiane. Liderzy mogą domagać się poprawek w treści zadań, ale nie mogą całkowicie zmienić zadań. Zadania są akceptowane w drodze głosowania. Ten system ma swoje zalety i wady. Zaletą jest to, że co roku zadania są układane przez innych ludzi, co zapewnia różnorodność problemów. Omawianie i zatwierdzanie zadań przez liderów daje im poczucie, że w demokratyczny sposób wpływają na przebieg zawodów. Są jednak i wady. Zadania przedstawiane są po angielsku i dyskusja nad nimi toczy się w tym języku. Liczba liderów to ponad 160 osób (po dwie osoby z każdego uczestniczącego kraju). Dyskusja w tak dużym gronie w obcym języku to dla wielu liderów zapora nie do przekroczenia. Dyskutantów jest na ogół niewielu, głos zabierają osoby, które nie mają oporów w mówieniu publicznie po angielsku. Pozostali, a jest to większość, nie zabiera głosu, a wielu z niech nawet nie słucha dyskusji.
Następnym zadaniem liderów jest przetłumaczenie zadań na język narodowy. To jest często duża praca, treść zadań liczy na ogół kilkanaście stron, tłumaczenia trwają do późnych godzin nocnych.
Ta sytuacja powtarza się dwa razy, przy zadaniach teoretycznych i przy zadaniach doświadczalnych.
Kolejnym zadaniem jest sprawdzenie rozwiązań uczestników z danego kraju. Rozwiązania sprawdzane i oceniane są też przez organizatorów, a następnie oceny są porównywane i uzgadniane. Oczywiście zarówno liderzy jak i organizatorzy mają dość ścisłe wytyczne oceny rozwiązań. Czasem różnice w ocenie rozwiązań polegają jedynie na niezrozumieniu przez sprawdzającego z ramienia organizatorów tekstu napisanego przez uczestnika w swoim języku. Takie różnice daje się stosunkowo łatwo usunąć podczas uzgadniania ocen. Poważniejsze kłopoty powstawały w niektórych latach, gdy rozwiązanie uczestnika odbiegało od rozwiązania wzorcowego. W takim przypadku sprawdzający (zarówno ze strony organizatorów jak i liderzy) muszą wykazać głębsze zrozumienie rozwiązania uczniowskiego. W niektórych latach nie mieliśmy problemu z przekonaniem sprawdzających, że dane rozwiązanie jest poprawne, choć nie do końca zgodne ze schematem. Ale nie zawsze było tak łatwo, na przykład podczas IPhO w Indiach w 2005 r. sprawdzający nie akceptowali żadnych odstępstw od rozwiązań wzorcowych i mieliśmy poważne trudności w przekonaniu, aby właściwie ocenili poprawne, choć nietypowe, rozwiązania uczniowskie.
Ostatnim zadaniem liderów jest omówienie spraw organizacyjnych. Co kilka lat wybiera się nowe władze (przewodniczący, sekretarz a ostatnio również skarbnik). Muszę tu podkreślić, że IPhO działa w sposób demokratyczny, decyzje podejmowane są większością głosów w oparciu o statut. Co jakiś czas jednak wprowadza się poprawki i uzupełnienia do statutu IPhO. To znów wymaga dyskusji, po angielsku, i głosowania. Dyskusja jest na ogół trudniejsza niż w przypadku zadań, dotyczy, bowiem kwestii organizacyjnych i prawnych, a to wymaga nieco głębszej znajomości języka angielskiego. Również, i piszę to z niejakim wstydem, wymaga to od uczestników znajomości procedur demokratycznych. Nie wszyscy liderzy dają sobie z tym radę. Sądzę, że wyniki głosowań są czasem zupełnie przypadkowe i nie odzwierciedlają poglądów liderów.
Od kilkunastu lat toczy się dyskusja na temat liczby przyznawanych medali, złotych, srebrnych i brązowych. Siedemnaście lat temu statut określał liczbę złotych medali na 5% całkowitej liczby uczestników. Nie było to mało w moim odczuciu. Jednak wskutek nacisków liderów, w tym obecnego prezesa, liczba ta rosła. Obecnie obowiązuje bardzo dziwna metoda przyznawania medali, nie określa ona całkowitej ich liczby. W ostatnich latach liczba przyznanych złotych medali oscylowała w granicach 11% - 12%. Wszelkie podejmowane przez niektórych liderów, również przeze mnie, próby powstrzymania tej dewaluacji medali nie przyniosły skutku. W tym roku podjęta została kolejna prób powstrzymania wzrostu liczby medali, tym razem na poziomie 12% liczby uczestników. Uważam tę liczbę za zbyt dużą, ale nie mam możliwości jej ograniczenia. Mam nadzieję, że tym razem uda się powstrzymać wzrost liczby medali, a tym samym ich dewaluację.
Podczas tych 17 lat uczestnictwa w IPhO miałem okazję spotkać wielu wspaniałych ludzi. Oczywiście najważniejsi byli uczniowie, uczestnicy Olimpiady. Wielu z nich jest już dojrzałymi naukowcami, cieszę się, że IPhO pomogło im w studiach i dalszej karierze. Spotykałem się też z nauczycielami tych wybitnych uczniów, nauczycieli odegrali istotną rolę w rozwoju olimpijczyków, ich praca jest nie do przecenienia. I wreszcie spotkałem liderów z innych krajów, wielu z nich to bardzo ciekawi ludzie.



Jan Mostowski

Piotr Kossacki (, 1996)

Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna w Oslo w 1996 roku.



Piotr Kossacki (, 1991)

Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna na Kubie w 1991 roku.



Jan Mostowski (, 1989)

Wspomnienie opiekuna z MOF w Warszawie w roku 1989

W roku 1989 odbyła się dwudziesta Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna w Warszawie. Byłem opiekunem drużyny polskiej, drugim opiekunem był dr Mirosław Hamera , wówczas pracownik naukowy Instytutu Fizyki PAN w Warszawie.
Przy organizacji i przeprowadzeniu MOF pracowało wielu moich kolegów, młodszych i starszych. Moja rola, zaproponowana przez dr Waldemara Gorzkowskiego, była bardzo wygodna, miałem o wiele mniej pracy niż inne osoby zaangażowane w MOF. Nie musiałem, wręcz nie powinienem brać udziału w przygotowanie zadań olimpijskich, również trzymałem się z daleka od spraw czysto organizacyjnych. Podczas MOF miałem komfortową sytuację, byłem gościem we własnym mieście. Starałem się trochę pomóc organizatorom, miałem na miejscu samochód (FSO1500), co się bardzo przydawało.
Rok 1989 w Polsce był bardzo trudny. Sytuacja polityczna była bardzo skomplikowana. System komunistyczny panujący wówczas w Polsce rozpadał się w oczach. Wyrazem tego było zakończenie obrad „okrągłego stołu” i obietnica częściowo wolnych wyborów do parlamentu. Olimpiada odbyła się już po tych wyborach. Ale sytuacja gospodarcza była ciągle fatalna, sklepy świeciły pustkami, pełne towaru były jedynie tak zwane „sklepy komercyjne”, sprzedające towary, w tym żywność, po absurdalnie wysokich cenach. Inflacja szalała, ceny rosły w tempie dochodzącym do 50% na miesiąc!
Organizacja MOF na ponad 200 osób była więc bardzo trudna. Kierownikiem organizacyjnym był dr Andrzej Nadolny, duży wkład wnieśli pracownicy Ministerstwa Edukacji (Władysława Piwońska i Witold Bober). Na szczęście wszystko poszło dobrze. Uczestnicy i opiekunowie zakwaterowani zostali w internatach na Żoliborzu, warunki były dość spartańskie, ale tak naprawdę nikt nie narzekał. Były też długie, może za długie, wycieczki dla uczestników, w których zresztą nie brałem udziału.
Przewodniczącym komitetu organizującego MOF był prof. Grzegorz Białkowski, wybitny fizyk, rektor Uniwersytetu Warszawskiego. Jedną z jego decyzji podjętą na kilka miesięcy przed rozpoczęciem MOF było dopuszczeniu do udziału drużyny z Litwy. W roku 1989 Litwa nie była niezależnym państwem, była jedną z republik ZSRR, a udział w MOF był ograniczony do drużyn delegowanych przez poszczególne państwa. Ponadto zaproszenie drużyny z Litwy stało w całkowitej sprzeczności z ciągle obowiązująca doktryną polityczną o przyjaźni z ZSRR. Ale śmiała decyzja prof. Białkowskiego doprowadziła do pierwszych chyba bezpośrednich kontaktów z Litwinami. Dwaj opiekunowie z Litwy (Antanas-Rimvidas Bandzaitis i Pavel Bogdanovich), którzy przyjechali na MOF, okazali się czarującymi panami, mówiącymi po polsku ze ślicznym wileńskim akcentem.
Prof. Białkowski zmarł nagle przed rozpoczęciem MOF. Funkcję przewodniczącego przejął prof. Jan Blinowski.
Zadania dla olimpijczyków przygotował duże zespoły fizyków, głównie z UW i IFPAN. Podzespołami do każdego zadania osobno kierowali dr Waldemar Gorzkowski, prof. Andrzej Szymacha (teoria) oraz dr Andrzej Kotlicki (doświadczenie). Zadania zredagował po angielsku prof. Eryk Infeld. Zadania uznane były przez wszystkich opiekunów za bardzo dobre.

W ramach MOF odbyły się dwie oficjalne ceremonie. Pierwsza to uroczystość otwarcia, druga to wręczenie nagród i zamkniecie . Obie odbyły się w Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego. Budynek mieszczący tę salę był w znacznie gorszym stanie niż jest obecnie, w szczególności dotyczy to łazienek. Przypominam sobie, że wstydziłem się mówić uczestnikom z krajów zachodnich, gdzie są łazienki. Dobre wrażenie zrobił na mnie ówczesny Minister Edukacji Narodowej, prof. Fisiak, jego krótkie przemówienie było wygłoszone piękną angielszczyzną. Bardzo ładne przemówienie (po angielsku) miał też prof. Janusz Zakrzewski, prezes PTF, tłumaczone na rosyjski (na żywo!) przez prof. Ewę Skrzypczak.
Obrady opiekunów toczyły się w dwóch językach, po angielsku i rosyjsku. Tłumaczka (doskonała) tłumaczyła symultanicznie wypowiedzi z rosyjskiego na angielski i odwrotnie. Liczba osób rosyjskojęzycznych nie była duża, większość osób posługiwała się angielskim. W dwa lata później zrezygnowano z języka rosyjskiego jako jednego z dwóch oficjalnych języków MOF.
Już na początku pierwszego posiedzenia powstał zgrzyt polityczny. Opiekunowie z Iranu zaprotestowali przeciwko nazywaniu ich kraju Iranem, domagali się nazwy Islamska Republika Iranu (Islamic Republic of Iran), na co polscy organizatorzy, w szczególności dr Gorzkowski nie chcieli się zgodzić.
Polscy uczestnicy wypadli bardzo dobrze. Cezary Śliwa, Piotr Kossacki i Tomasz Motylewski zajęli odpowiednio 11, 12 i 14 miejsce, co niestety nie dało im złotych medali. Miało to jednak pewne dobre strony - nikt nie miał podejrzeń, że uzyskali nieuprawnioną pomoc od polskich organizatorów.
Zwycięzcą MOF w Warszawie został Steven Gubser z USA (obecnie jest on profesorem fizyki Princeton University). Zwycięstwo Amerykanina wprowadziło opiekuna drużyny USA (Arthur Eisenkraft) w stan euforii, wydzwaniał do Ambasady USA, ambasadę niewiele to obchodziło. Dopiero półprywatne znajomości z Attache Kulturalnym Ambasady USA doprowadziły do spotkania amerykanów z przedstawicielami Ambasady. Natomiast uczestnicy z ZSRR od wielu lat nie osiągnęli na MOF tak (względnie) słabego wyniku.
Na ostatnim posiedzeniu opiekunów krajowych nastąpił prawdziwy zgrzyt o podłożu politycznym. Przedstawiciel ZSRR powiedział publicznie, że organizatorzy polscy wszystko zrobili źle. A to dlatego, argumentował, że nie robili MOF tak, jak to się robi w ZSRR. Bo gdyby Polscy organizatorzy naśladowali dobre radzieckie wzorce, to wszystko byłoby dobrze. Ta wypowiedź była w języku rosyjskim, a na dodatek użyta była koszmarna komunistyczna nowomowa. Tłumaczka usiłowała przetłumaczyć to wszystko na angielski, co było zadaniem niemożliwym do wykonania. Tłumaczka nie znała odpowiednich zwrotów po angielsku, zresztą chyba ich po prostu nie ma. Mówca niemalże krzyczał na tłumaczkę, że źle tłumaczy. Podczas tej wypowiedzi przewodniczący dyskusji, dr Andrzej Kotlicki, ostentacyjnie ziewał. Nie doczekałem do końca tej sceny, wyszedłem zadbawszy o to, żeby się potknąć i żeby drzwi głośno trzasnęły. A dwa lata później Związek Radziecki już nie istniał, za to Litwa uzyskała status niezależnego państwa.


Jan Mostowski

Rafał Łubis (, 1976)

Olbrzymi medal (średnica 12 cm), który otrzymałem jako "absolute winner" IX IPhO.


Andrzej Golnik (, 1972)

Międzynarodowa Olimpiada Fizyczna Bukareszt 1972


Władysław Skarbek (, 1967)

Też niezmiernie cieszę się, że Pan Jan, mój nauczyciel fizyki weźmie
udział w naszej uroczystości. Do dziś pamiętam jak pewnego dnia w
roku 1965 przyniósł zadania etapu przygotowawczego, a potem gdy
przeszedłem do kolejnego etapu, wręczył klucz do pracowni fizycznej,
bym mógł korzystać bez ograniczeń z jej zasobów eksperymentalnych.
Pierwsze podejście w roku szkolnym 1965/1966 zakończyło się na etapie okręgowym.
Następne, w roku 1966/1967, dało mi drugie miejsce w finale XVII OF.

Grafika dzięki: paletton.com